W poszukiwaniu dobrego stażu

Tak już powszechnie się przyjęło, że płatny to znaczy wyrażony w miejscowej walucie. W naszym kraju w złotówkach. Płatny, czyli możliwie jak najszybciej zmaterializowany na rachunku bankowym lub w kieszeni, najpóźniej po miesiącu. Tymczasem staż to przede wszystkim nauka, a nauka kosztuje. Kosztuje dużo i wszędzie. Również normalne jest to, że płaci uczeń, nie nauczyciel. Może jednak lepszy w tym przypadku jest uczciwy barter. Dobra usługa za dobrą usługę, nawet bez pieniędzy?

W przypadku stażysty formą zapłaty powinien być realny, pozytywny wkład w zadania i bieżące życie organizacji. Pracodawca w zamian za to powinien dostarczyć przede wszystkim jak najwięcej praktycznej wiedzy, bezcennej na tym etapie zawodowym. Poświęcić swój czas i dać na start kredyt zaufania z możliwością popełniania błędów. Tylko taki symbiotyczny układ ma sens i jest korzystny dla obu stron. To właśnie praktyczna wiedza jest najcenniejsza, ponieważ jest szansa zamiany jej na znacznie większe pieniądze w przyszłości.

Oczywiście, że często, bardzo trudno za wiedzę, której jeszcze nikt od nas nie kupił, przeżyć kolejny miesiąc. Jednak chodzi tu o nastawienie. Czasami jest mocno roszczeniowe i życzeniowe ze strony kandydatów, którzy przesadnie uwierzyli w swoją absolwencką doskonałość. Stażysta, nie tak rzadko uważa, że ukończone studia predestynują go do ambitnych i odpowiedzialnych zadań. Nie po to przecież tyle lat studiował, żeby kopiować dokumenty czy wklepywać dane.

Z punktu widzenia pracodawcy stażysta to spora inwestycja. Jeżeli staż ma być rzeczywiście stażem, trzeba poświęcić sporo czasu oraz przekazać niezbędną wiedzę i doświadczenie. To wysiłek, który nie zawsze się opłaci, ponieważ nie każdy stażysta podchodzi poważnie do swoich obowiązków. Dlatego też nie wszyscy dostają później propozycję zatrudnienia. To oczywiste.

Z drugiej strony wiele firm uskutecznia strategię permanentnych staży, które mają służyć pozyskiwaniu taniej siły roboczej do wykonywania mało rozwojowych czynności, często jest to typowy staż „biurowo-gastronomiczny”, ograniczony do przygotowywania ciepłych napojów, czasami zmywania naczyń po wszystkich pracownikach.

Jest też osobna kategoria staży, z którą miałem styczność kilkanaście lat temu w pewnej polskiej firmie. Byłem świadkiem rekrutacji stażysty, gdzie zarząd firmy, przyjął ostre kryteria w zakresie wyglądu. Z góry również założono, że będzie przyjęta kobieta. Rozpoczęły się przesłuchania, polegające w głównej mierze na ocenie walorów zewnętrznych, uzupełnione o „konsultacje społeczne” wśród etatowych pracowników. Na staż została przyjęta dziewczyna, która najczęściej kopiowała dokumenty na potrzeby zarządu. Jak się okazało, tak dobrze pracowała, że po kilku tygodniach otrzymała propozycję szybkiego awansu na pełny etat, za bardzo dobre pieniądze. Pod jednym warunkiem, nazwijmy to – bycia bardzo, bardzo „miłą”… dla pana prezesa. Odeszła, wcześniej mówiąc o tej propozycji wszystkim pracownikom. Prezes, jeszcze przez długi czas chodził mocno zakłopotany. Podobnie zresztą jak zdarza się to na szczytach politycznej władzy. Gdzie jak wiemy niejeden wśród byłych prezydentów USA, osobiście przekazywał stażystkom swoje doświadczenia…, tyle że pozazawodowe.

Dlatego zawsze już na starcie warto szczerze komunikować pracodawcy swoje oczekiwania. W trakcie stażu trzeba czasami wielokrotnie walczyć o wiedzę i przypominać się. Warto również stanowczo przeciwstawiać się, kiedy wiemy, że ktoś chce nas wykorzystać, nie dając w zamian żadnych użytecznych informacji.

 

źródło zdjęcia na początku wpisu: www.unsplash.com

Artur Florczak Opublikowane przez:

Nazywam się Artur Florczak, tworzę ten blog. Jestem absolwentem Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie (SGH). Specjalizacja – Zarządzanie Kapitałem Ludzkim. Zawodowo działam w branży HR oraz IT prowadząc Soft Garden oraz Human Garden. Wcześniej przez kilkanaście lat pracowałem jako menedżer w firmach polskich i międzynarodowych. Jestem autorem wielu publikacji z zakresu zarządzania kapitałem ludzkim. W marcu 2010 roku stworzyłem jedną z największych stron w mediach społecznościowych, poświęconych pracy i rozwojowi osobistemu – Szukam Fajnej Pracy. Dzisiaj strona łączy aktywną społeczność liczącą ponad 100 000 osób. Od wiosny 2012 roku prowadzę blog ekspercki w opiniotwórczym serwisie NaTemat.pl. Aktywność w tych obszarach zaowocowała miejscem na podium w rankingu HASH | FM w kategorii “Motywacja i Rozwój”, skupiającego kilka tysięcy wpływowych twórców w Internecie. Prywatnie jestem entuzjastą Formuły 1 oraz biegania.